o wszystkim (Reklama: ,)

Stanął natychmiast, gdy przestała go kopać. Zsunęła się z jego grzbietu i popędziła na gorące piaski, w chwili, gdy dogonili ją ojciec, Borys i Ganmar krzycząc, by się zatrzymała i oprzytomniała… Wyrwała się im z rąk i wpadła prosto na Morath. Wreszcie dopięła swego. Teraz, gdy wędrowała z powrotem do pomieszczeń przeznaczonych dla weyrzątek, ogarnęło ją zmęczenie jakiego nie doznała jeszcze nigdy w życiu, nie była taka szczęśliwa: Narobiła hałasu, próbując gorączkowo otworzyć drzwi. Z sąsiedniego budynku dla chłopców wysunął głowę. T’dam. Wróciłaś już? Śpi mocno, nawet nie drgnęła. Ty chyba też padasz ze zmęczenia? Pokiwała głową, zbyt strudzona by mówić. Uchyliła skrzydło drzwi, tak szerokich, by zmieściły się w nich podrośnięte smoczki i wśliznęła się do środka. Chciała zamknąć wrota, ale za nią wszedł T’dam, sięgnął w górę i otworzył koszyk z żarami. Gdyby tego nie zrobił, potłukłaby się o pierwsze z brzegu smocze legowisko. Były to proste drewniane platformy, wzniesione pół metra nad ziemią, wystarczająco duże dla smocząt dopóki nie dorosły na tyle, by przenieść się do własnej jaskini w Weyrze. Jeźdźcy sypiali na pryczach na kółkach, ustawionych obok platformy. Pod każdą pryczą było miejsce na rzeczy osobiste, a w nogach stała pojemna skrzynia

(Reklama: , Kanalizacja ,Materiały budowlane ceny )