o wszystkim (Reklama: Prezenty świąteczne ,Hale łukowe )

Niektórym gospodarzom wiodło się o wiele gorzej. Jednak od śmierci matki wszystkich trapiło większe nieszczęście: ubóstwo duchowe. Znalazła list przypadkiem, szukając czegoś innego. Nie mieli kalendarza, ale było oczywiste, że dokument leży już od dłuższego czasu, może nawet od tygodni, bo był poplamiony i musiał być wielokrotnie rozkładany i składany. Zgodziła się na małżeństwo z Ganmarem, bo miała dość życia na ojcowskiej farmie. Wiedziała, że czeka ją praca, może jeszcze cięższa niż w domu, przy budowie nowej siedziby, którą trzeba będzie wykuć w skałach nad kopalnią, ale nowy dom przynajmniej stanie się jej własnością i Ganmara i będzie mogła go urządzić po swojemu. Nie wierzyła bynajmniej w szalone, nierealne obietnice Ganmara i Borysa. Potrzebowali tylko silnej kobiety, zdolnej do ciężkiej pracy. Poprzedniego dnia jednak widziała na niebie wiele smoków, przeważnie z pasażerami. Gospodarstwo Balan leżało niedaleko od Weyru Telgar, nawet jeśli chciało się podróżować konno. Więc gdy tylko przeczytała wiadomość, miała już gotowy plan i nie wahała się ani chwili. Wybrano j ą podczas Poszukiwania. Ma prawo tam jechać. Życie w Weyrze na pewno nie jest gorsze niż harówka na farmie. A gdyby została jeźdźczynią… Wsadziła list do kieszeni na biodrze i zatrzasnęła drzwiczki kredensu. Była sama w kuchni, zalanej słonecznym blaskiem. Jasne światło umocniło powzięte postanowienie. Nawet nie wróciła do pokoju, który dzieliła z trzema przyrodnimi siostrami. Złapała kurtkę i ruszyła na pastwisko, gdzie trzymano konie pod wierzch. Na podwórku nie było nikogo; wszyscy pracowali poza obejściem. Przy śniadaniu każdemu wyznaczano zadania i trzeba było pokazać ojcu ukończoną pracę

(Reklama: Darmowe skrypty , Bad Romance ,Stop Crying Your Heart Out )