o wszystkim (Reklama: zdrowe odżywianie ,)
Koszary Weyrzątek i Warownia Bitra Z głębokiego snu wyrwało Deberę uczucie dojmującego, narastającego głodu. Poczuła się zupełnie zdezorientowana. Łóżko wydało jej się za miękkie, leżała w nim sama, a zapachy i dźwięki były kompletnie obce. Naprawdę jestem strasznie głodna. Wiem, że bardzo się dziś zmęczyłaś, ale mój brzuch jest już pusty, pusty, pusty… Morath! Debera usiadła gwałtownie i uderzyła głową w smoczą szczękę, gdyż Morath pochylała się nad jej łóżkiem. Auuu! zabrzmiał głos w jej myślach. Ach, najdroższa, nie zrobiłam ci krzywdy, prawda? Debera stanęła na łóżku i objęła Morath na przeprosiny, gładząc ją po policzkach i wypustkach usznych. Cichym szeptem wyrażała swój żal i obiecywała, że to się już nie powtórzy. Oczy smoczątka zmieniły barwę: wirowały coraz wolniej, a cień czerwieni, oznaczającej ból i strach szybko zniknął po tak gorących przeprosinach. Twoja głowa wcale nie wyglądała na taką twardą, odpowiedziała Morath, lekko potrząsnąwszy łbem. Debera podrapała smoczą szczękę, tam, gdzie przedtem niechcący ją uderzyła. Tak cię przepraszam, kochanie powiedziała i nagle usłyszała z tyłu śmiech. Odwróciła się na poły z gniewem, na poły instynktownym, obronnym ruchem. Okazało się, że już nie jest sama w koszarach weyrzątek. Blondynka z Isty zdaje się, że miała na imię Sarra siedziała na brzegu łóżka i chowała ubrania do skrzyni. Jej smok w dalszym ciągu leżał zwinięty w ciasny kłębek, z którego dochodziło lekkie pochrapywanie. Oj, nie chciałam cię urazić Sarra uśmiechnęła się tak serdecznie, że Debera natychmiast się uspokoiła. Szkoda, że nie widziałaś, jakie miałyście miny. Morath dostała strasznego zeza, gdy ją huknęłaś w szczękę


